logo małopolska innowacyjna

Miejsca i społeczności

Na zdjęciu widać stół z maszyna do szycia oraz ręce osoby szyjącej materiał.

Szwalnia społeczna - przestrzeń, która inspiruje i pomaga

W Krakowie powstaje wyjątkowe miejsce - szwalnia społeczna przy Żywej Pracowni, którą tworzą razem osoby domne i bezdomne.
Jest to przestrzeń dzielenia się umiejętnościami, doświadczeniami oraz pasją. To tu nadaje się drugie życie przedmiotom, materiałom tworząc unikalne wyroby, ale również nowe życie odzyskują osoby zaangażowane w tworzenie tej szwalni.

 

Z Magdaleną Żyłką - współinicjatorką “Żywej Pracowni” na krakowskim Podgórzu  - rozmowa o miłości do tworzenia, idei szwalni społecznej i niezwykłej inicjatywie włączenia społecznego.

Anna Lichota: ŻyWa Pracownia. Kto w niej żyje? Kto tworzy to miejsce?
Magdalena Żyłka: W Żywej Pracowni żyją ludzie i żyją idee. Ludzie, bo działania, które się tu dzieją są tworzone przez ludzi i dla ludzi. Do naszych działań zapraszamy i lokalną społeczność i mieszkańców Krakowa, ale też wychodzimy z naszymi działaniami do mieszkańców całej Polski.
Zapraszamy również osoby z zagranicy, turystów, ale też grupy uchodźców.
Taką grupą do której w szczególności wychodzimy z Żywą Pracownią i z naszymi żywymi działaniami to są osoby zagrożone wykluczeniem społecznym. Są to dzieciaki ulicy, osoby niepełnosprawne, osoby z doświadczeniem bezdomności, które staramy się wyciągnąć w to co robimy w Pracowni.
A co żyje oprócz ludzi? Takie dwie idee, dwa nurty działań Żywej Pracowni - z jednej strony mówimy, że ożywiamy rzemiosło. Prowadzimy szkołę Żywego Rzemiosła i wszystko co jest związane z tradycją i kulturą staramy się pokazywać na nowo, w nawiązaniu do tradycyjnych motywów i technik pokazujemy jak można współcześnie wykorzystać. Po prostu się nimi zachwycamy.
Druga część działań Żywej Pracowni związana jest z przestrzenią, naturą. Przez lata prowadziliśmy Krakowski Ogród Społeczny. Łącząc naszą miłość do rzemiosła, a w szczególności do plecionkarstwa i przestrzeni powstał dział Pracowni, który nazywa się Żywą Architekturą. Dział ten zajmuje się tworzeniem instalacji rosnących np. z wierzby.
“Żywa” jest tak naprawdę wielokrotnie ukryta w tym co robimy.

Czym jest szwalnia społeczna? Czemu według Pani potrzebne jest takie miejsce na mapie Krakowa?
Szwalnia społeczna to jest taka przestrzeń, w której wspólnie mają tworzyć osoby wykluczone społecznie, osoby z doświadczeniami bezdomności i rękodzielnicy. To nie ma być miejsce, gdzie my mamy zatrudniać osoby bezdomne. Bardzo zależy nam, aby wspólnie tworzyć. Szwalnia ma być miejscem reintegracji społecznej i zawodowej, która daje szansę osobom z różnymi przejściami w życiu na stanięcie na nogi, na powrót do świata. Szwalnia powstaje poprzez miękkie działania, są to przede wszystkim kontakt z człowiekiem, ale także nauka podstawowych umiejętności rękodzielniczych czy nauka zawodu.

Jakie przedmioty są tworzone w ramach szwalni społecznej?
W ramach projektu “Rzecz o krakusce”, który realizujemy we współpracy z Miastem Krakowem szyjemy czapki krakowskie, czyli tradycyjne czerwone rogatywki, ale też szyjemy czapki inspirowane krakuskami. Są one bardziej współczesne, tworzone z innych materiałów np. z materiałów upcyclinowych- ze starych płaszczy, zasłon. Super te czapki są. (śmiech) Z jednej strony kręci się to wokół czapki. Z drugiej strony w związku z tym, że szwalnia społeczne działa przy Żywej Pracowni, ale też jest mocno związana z inicjatywą Zupą na Plantach i Fundacją Zupa powstają gadżety “zupowe” np. warzywa upcyclingowe z ubrań, które trafiają do Magazynu Ciepła, który jest prowadzony u nas w pracowni przez Zupę na Plantach. Jak to bywa przy takich zbiórkach trzy czwarte odzieży niestety nie nadaje się do ponownego użytku. Jeden z powodów do powstania szwalni był taki, że w szwalni były tony ciuchów i postanowiliśmy je jakoś wykorzystać, nadać im nowe życie, ale też dzięki temu pomóc komuś. Zaczyna powstawać kolekcja tekstyliów kulinarnych, to też jest związane z zupą, eleganckie fartuchy, haftowane i z lnu. To jest druga noga szwalni- z jednej strony czapki a z drugiej wszystko związane z zupą. Trzecia strona to co jest dla nas ważne ideowo przy szwalni to nadawanie drugiego życia przedmiotom oraz osobom, które są zaangażowane w naszą szwalnie.

Gdzie można kupić wyroby Żywej Pracowni?
Powstaje sklep internetowy, ale też pojawiamy się na różnych targach oraz robimy rzeczy na zamówienie. Produkty ze szwalni będą dostępne stacjonarnie w kilku miejscach w Krakowie, już niebawem m.in. w jakiś designerskich sklepach. Bardzo zależy nam na tym, aby to co powstaje w szwalni było wysokiej jakości. Chcemy walczyć z tym, że jeśli coś zostało wykonane przez osoby wykluczone społecznie równa się tandeta. Niestety często tak jest, że takie rzeczy wykonywane są albo kiepsko zaprojektowane, albo kiepskiej jakości. Nam bardzo zależy na tym, żeby walczyć z tym wizerunkiem, że osoby wykluczone to nie potrafią niczego zrobić dobrze, że kupuje się, żeby pomóc, a nie po to, że to jest coś fajnego. My chcemy, żeby ludzie kupowali nasze rzeczy, dlatego, że są świetnie zaprojektowane i świetnie wykonane.

Jak powstała idea szwalni społecznej?
Nad szwalnią pracujemy od dwóch lat. Pierwszą rzeczą do stworzenia szwalni była bardzo duża liczba ubrań znajdująca się w naszej Pracowni. Druga rzecz i czapki krakowskie są przez to- w zeszłym roku w ramach Święta Ubogich zorganizowaliśmy akcje “Ciepła czapka-ciepłe słowo”. Zaprojektowaliśmy bardzo proste czapki, które każdy mógł uczyć, zrobiliśmy zbiórkę polarów w całej Polsce. Przychodziły do nas tony polarów- to było super. Z tych polarów wspólnie z osobami bezdomnymi, mieszkańcami Krakowa i nie tylko, szyliśmy czapki. I te czapki miały być pretekstem do spotkania z drugim człowiekiem. Przygotowaliśmy tutoriale jak te czapki zrobić samemu i puściliśmy w świat przez Internet. I tak te czapki szyły się w całej Polsce. Ludzie z tymi czapkami wychodzili podobnie jak my do ludzi bezdomnych, ale także z tą czapką można było wyjść do sąsiada, który jest samotny. Podczas Światowego Dnia Ubogich szyliśmy te czapki w namiocie na Rynku Głównym w Krakowie i tam znalazł nas i naszą idee, krakowski aktywista-Walek Domański. Walek Domański odpowiada przede wszystkim za działania Polskiej Biblioteki Piosenki w Krakowie oraz za Narodowe Lekcje Śpiewania na Rynku w Krakowie. Od kilku lat jego ideą było to, żeby przywrócić czapkę krakuskę jako symbol Krakowa- poza smokami, poza obwarzankami, tak żeby te czapki na nowo pojawiły się w świadomości Krakowa, ale też stanowiły super gadżet. Pokażmy, że te czapki mogą być współczesne interesujące. I zwrócił się do nas z pomysłem, aby połączyć jego idee czapki krakowskiej jako wyjścia do osób wykluczonych społecznie. Tutaj się pojawił miejski konkurs na produkt lokalny i działania edukacyjne związane z promocją miasta- to tu pojawił się nasz projekt “Rzecz o krakusce- warsztaty strojów dla krakowiaków i krakowianek”.

Imponującym wydarzeniem było zorganizowanie akcji „100 czapek krakusek na Stulecie Niepodległości!”. Jak wyglądały przygotowania do tej akcji?
Najpierw musieliśmy się nauczyć szyć te czapki, poznać ich historię. Dlaczego ta czapka tak wygląda? Skąd się ta krakuska wzięła? Przygotowania zaczęły się od wizyty w Muzeum Etnograficznym i zmierzenie się z czapką jako z tym tradycyjnym motywem. Potem nasze rękodzielniczki, nasze krawcowe zmierzyły się z rozłożeniem czapki na części pierwsze i przygotowaniem form do tych czapek w bardzo różnych rozmiarach. W międzyczasie Panowie zaproszeni do projektu wzięli udział w kursie kroju szycia stricte skierowanego na czapki krakowskie w dwóch formach: ręcznie, bo tak czapki są tworzone na warsztatach oraz maszynowo, bo w ten sposób wykonujemy czapki na zamówienie m.in. zamówienie 100 czapek na Stulecie Niepodległości. 11 listopada wyszliśmy z tymi czapkami na krakowski Rynek i podczas Lekcji Śpiewania te czapki rozdawaliśmy. I bardzo miły jest ten moment, gdzie się idzie przez Kraków i faktycznie widzi człowieka, który idzie w tej krakusce, albo ktoś nam przesyła zdjęcie z dopiskiem: “Ej słuchajcie widziałem kogoś w waszej czapce!”. To jest bardzo miłe, dla Panów szczególnie, że widzą, że to wszystko ma sens co się tutaj dzieje.

10czapki

Ale to dopiero początki działania szwalni społecznej. Jak chciałaby Pani żeby szwalnia społeczna działała w przyszłości?
Chciałabym, aby szwalnia społeczna dawała wszystkim, którzy są zaangażowani w jej tworzenie spokój. Spokój taki, że możemy się razem spotkać, że możemy razem stworzyć to co dobre. Aby szwalnia dawała możliwość życia wszystkim, którzy w niej działają i żeby było to dochodowe. Połączenie słowa dochodowe z działaniami społecznymi jest zawsze kontrowersyjne. Bardzo mi zależy na tym, aby docelowo szwalnia mogła się sama finansować, żeby uniknąć tego w co często zaplątują się organizacje pozarządowe, czyli zależności od projektów, od innych źródeł finansowania. Ja wiem, że jeżeli wszystko pójdzie tak jak zakładamy to może być samofinansującą się, niezależną działalnością. I oczywiście chcielibyśmy zapraszać więcej osób wykluczonych do działań. Panowie są na takim etapie, że już coś potrafią, ale to jest dopiero początek.

 

Trzymam kciuki za Waszą działalność i dziękuję za wywiad.
Rozmowę przeprowadziła Anna Lichota - studentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.