Podskórny humanizm

Uniwersytet Jagielloński to jedna z najlepszych uczelni wyższych w Polsce. Na jej sukcesy pracuje prawie 4 000 pracowników naukowych, realizujących wiele projektów, zarówno w kraju, jak i zagranicą. Trudno ich pracę przedstawić w tak krótkim tekście, dlatego zdecydowaliśmy się wybrać jedną, szczególną osobę. Czytając ten artykuł z pewnością przekonacie się Państwo, że nie był to wybór przypadkowy.

Fragmenty wywiadu z dr hab. Justyną Drukałą - kierownikiem Banku Komórek na Wydziale Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii oraz w Małopolskim Centrum Biotechnologii UJ. Jej głównym polem badań jest biologia komórek macierzystych, w szczególności hodowla komórek naskórka ludzkiego do leczenia oparzeń i owrzodzeń.

Dr hab. Justyna Drukała:  Po dwóch latach pracy, czytania literatury, optymalizacji metod okazało się, że jesteśmy w stanie hodować komórki skóry ludzkiej, i pierwszy przeszczep tych komórek wykonaliśmy w 1996 roku. Nie ukrywam, że było to zrobione w dość partyzancki sposób. Hodowaliśmy wtedy tę skórę w laboratorium, w którym na co dzień robiliśmy nasze eksperymenty naukowe – przy Alei Mickiewicza 3, w byłym seminarium duchownym. Namnożone komórki przelałam do probówki, wsadziłam do torebki, wsiadłam do tramwaju i pojechałam do szpitala, żeby zrobić przeszczep. Udało się.

W tym czasie udało nam się również przekonać szpital dziecięcy w Prokocimiu do podjęcia próby klinicznej z oparzonymi dziećmi. Naszym pierwszym pacjentem był Mateuszek – szesnastomiesięczne dziecko z poparzonym brzuszkiem. Pobraliśmy od niego małą biopsję skóry, a ja wyhodowałam komórki. Umieściłam je w małym naczyniu, probówce Eppendorfa – to jest taki plastikowy pojemniczek, który ma 2 mililitry objętości, a były w nim 4 miliony wyhodowanych komórek – i pojechałam do szpitala dziecięcego w Prokocimiu. Weszłam na salę operacyjną z tym naczyńkiem, a profesor Grochowski, ówczesny dyrektor szpitala, zapytał mnie: „A gdzie jest ta skóra?”. Pokazałam to małe naczyńko, profesor się mocno zdziwił – przecież oparzony był cały brzuch dziecka! Ale przeszczep został wykonany. I nie wiem, co było ważniejsze – moment przeszczepu komórek czy to, co zaobserwowaliśmy po pięciu dniach, odkrywając opatrunek: rana się wygoiła!

 „Czy pani doktor przyniosłaby mi pepsi?”

Później pojawił się jeszcze jeden Mateuszek, nieco starszy. Leżał w szpitalu w Boże Narodzenie, a ja pojechałam go odwiedzić. Zapytałam go: „Mateuszku, a co byś ty teraz chciał?”. Głupie pytanie – pomyślałam sobie – bo dziecko mi się zaraz rozpłacze i powie, że chciałoby być w domu i rozpakowywać prezenty. A on mi mówi: „Czy pani doktor przyniosłaby mi pepsi?”. Poszłam do kiosku i kupiłam puszkę pepsi. Zobaczył to profesor Jacek Puchała i z krzykiem: „Co ty robisz, przecież to jest gazowane, on nie może!”. „Posłuchaj, on chce pepsi” – odpowiedziałam spokojnie. Chodziliśmy po korytarzu, odgazowywaliśmy to pepsi, żeby poczęstować Mateuszka…

W pracy naukowca humanizm też jest bardzo ważny. Kiedy przygotowuję komórki, nie zastanawiam się, czy to będzie wynik, który opublikujemy, i kto za to zapłaci. Człowiek jakoś o tym nie myśli, tylko widzi cierpienie, i jakby tylko mógł, to by wszystko zrobił, cokolwiek by się dało. Potem, gdy wracam ze szpitala na uczelnię, do domu, myślę sobie: jakie my właściwie mamy problemy, po co się tak denerwujemy? Tu są rzeczywiste problemy! Jeśli tylko my naukowcy umiemy w jakiś sposób przyczynić się do ich rozwiązania, mamy wiedzę, pomysły, zintensyfikujmy badania – po to, żeby rzeczywiście pomagać. Bo po to jesteśmy, prawda?

Człowiek skonstruowany w laboratorium?

Zaczęliśmy od skóry – cała ta historia zaczęła się od komórek naskórka – ale naszą ambicją i celem jest wprowadzenie do laboratorium również innych komórek, które mają zastosowanie w medycynie regeneracyjnej. Mam na myśli przede wszystkim komórki macierzyste z tkanki tłuszczowej, którymi można leczyć wiele różnych ubytków, bo są bardzo plastyczne. Od kilku lat pracujemy również nad optymalizacją hodowli komórek tkanki chrzęstnej do zastosowań klinicznych.

Z pewnością inżynieria tkankowa i medycyna regeneracyjna mają wielką przyszłość i młodzi ludzie to czują i rozumieją. Zanim jednak produkty inżynierii tkankowej będą rutynowo stosowane w klinikach, dużo jeszcze pracy przed nami i nimi. Wszystko to wymaga jeszcze szlifów, a uniwersytet jest idealnym miejscem do realizacji tego celu.

Cały wywiad oraz 36 innych rozmów z badaczami z UJ ukazał się w książce „Z naukowcami o nauce”, którą można pobrać ze strony www.nauka.uj.edu.pl/publikacje

Uniwersytet Jagielloński

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

www.uj.edu.pl